Na wstępie: Pospolite ruszenie do urn
Szymon Kamczyk Redaktor Naczelny Nowin Wodzisławskich.
Jak to w referendach bywa, zazwyczaj nie osiągają one takiej frekwencji, aby były wiążące. Innymi słowy mieszkańcy dość niechętnie idą do głosowania, jeśli nie są to wybory. W Lubomi jednak nastąpił wyjątek od tej reguły, bo odpowiedzi na pytania referendalne złożyło ponad 38 uprawnionych. Być może to efekt odpowiednich działań przeciwników zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, być może też ma to związek ze wzrostem świadomości społecznej, co zresztą obserwować można było także podczas ostatniej serii wyborów (najpierw do Sejmu i Senatu RP, później w wyborach samorządowych i następnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego). Skoro większość mieszkańców dała jednoznaczną odpowiedź, że sprzeciwia się zmianom, które umożliwią stworzenie na pograniczu Syryni i Lubomi farmy fotowoltaicznej, a także budowy na terenie gminy biogazowni, czy w takim razie dla gminy to już koniec inwestycyjnych planów? Czy wynik referendum zwiąże ręce urzędników, czy może za jakiś czas temat powróci, ale być może z inną retoryką? Na to pytanie na razie nie znamy odpowiedzi. Na pewno wyniki referendum nie są dobrymi wieściami dla tych, którzy na zmianach mogli zarobić. Wiemy jednak, że spora grupa przeciwników zmian w krajobrazie odniosła swój sukces. Czy na długo?