Dyrektor od usług
ZGM chciał wyciągnąć kasę od wspólnoty mieszkaniowej z Czerwionki?
Dyrektor Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej w Czerwionce – Leszczynach chciał oszukać mieszkańców. Takiego zdania jest zarząd wspólnoty mieszkaniowej czerwioneckiego ratusza. Burmistrz mówi jedno, dyrektor robi swoje – mówią mieszkańcy.
Wspólnotę mieszkaniową mieszkańcy czerwioneckiego ratusza założyli w lipcu 2008 roku. – Już od samego początku oznaczało to problemy – narzekają mieszkańcy. Problemy, ponieważ zarządcą budynku został Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, który chce by wspólnota zapłaciła za naprawę i konserwację zegara, znajdującego się na najwyższej wieżyczce ratusza. – Jesteśmy właścicielami pomieszczeń, w których znajduje się zegar, ale w żadnym wypadku nie jesteśmy właścicielami zegara. To własność gminy i to ona powinna się nim zająć – uważa Andrzej Kiesz, członek zarządu wspólnoty. Według Kiesza argumenty mieszkańców przyjął burmistrz, lecz dyrektor ZGM-u Marian Uherek nie zrezygnował z roszczeń względem wspólnoty. – Zegar jest trwałym elementem budynku, tak więc jest też własnością wspólnoty – odpowiada dyrektor ZGM-u.
Kawał dobrej roboty
Zarząd wspólnoty uważa, że dyrektor nie działa zgodnie z prawem. – Na ostatnim zebraniu wspólnoty w rozliczeniu finansowym, jakie przedstawił nam pan dyrektor, było tyle nieścisłości, że zdecydowaliśmy się go nie przyjmować. Po sali chodziły nawet jego trzy różne wersje – oburza się Kiesz. Według rozliczenia, za wymianę kawałka rynny mieszkańcy muszą zapłacić ponad 4000 zł, za konserwację zegara, który nie jest ich ZGM zażyczył sobie ponad 2,5 tys. zł, za remont śmietnika 16 tys. zł. – Zaraz po zapoznaniu się z tymi rozliczeniami, zaczęliśmy rozglądać się za innymi zarządcami i firmami do prac remontowych i napraw. W najbliższym czasie wypowiemy umowę z ZGM-em, ta współpraca po prostu nas za dużo kosztuje – zapowiada Wojciech Wachnik, członek zarządu. Dyrektor ZGM-u nie rozumie całego zamieszania. – Uważam, że wykonaliśmy tam kawał dobrej roboty – mówi Uherek. Na wymianę pozostałych rynien wspólnota znalazła już konkurencyjnego wykonawcę, który tę samą robotę wykona za 1/10 ceny, jaką policzył ZGM.
Nie zapłacił ani grosza
Oprócz niejasnych rozliczeń, ZGM od lipca ubiegłego roku wynajmował pomieszczenia od wspólnoty, za które nie zapłacił ani grosza. – Doszło tutaj do pewnego nieporozumienia, ale zapewniłem już mieszkańców, że rozliczę się co do grosza – zapewnia Uherek. Za zeszły rok (czyli od lipca do grudnia) według jednego z rozliczeń finansowych, mieszkańcy musieliby zapłacić ponad 29 tys. zł za zarządzanie budynkiem przez ZGM. Przy okazji innego rozliczenia planowany zysk zarządcy na rok 2009 ma wynieść już 26 tys. zł. Pan Kiesz postanowił sprawdzić faktury z rozliczeń. – W biurze ZGM-u powiedziano mi, że mam napisać pismo z prośbą o udostępnienie faktur. W jakich czasach my żyjemy? Zlecamy im pracę i musimy prosić pisemnie o faktury? – pyta Kiesz.
Niefortunna umowa
Mimo, że dyrektor wyjaśniał „nieporozumienia” i zapowiedział zmiany, zarząd wspólnoty nie pozostawia na nim suchej nitki. – I co z tego? Obiecał, że zapłaci za wynajem tych pomieszczeń, ale nie o to chodzi, że nam w końcu łaskawie coś zwróci. Wszystkie ceny za roboty są tak niejasne, że nie chcemy już po prostu takiego zarządcy – denerwuje się Kiesz. Jednak zgodnie z umową, jaką wspólnota zawarła z ZGM-em umowę można wypowiedzieć tylko na koniec roku. – Jeśli ktoś postanowił zrezygnować z naszych usług, to nie będę stawiał przeszkód. W najbliższym czasie przedstawimy dokładne rozliczenia z wynajmowanych przez nas pomieszczeń i dokonanych prac i rozwiążemy umowę wcześniej – obiecuje Uherek.
Łukasz Żyła