Rybnickie targowisko na wzór europejski?
Za dwa lata na targ być może pójdziemy tylko raz w tygodniu.
O stanie tego miejsca powiedziano już wiele – rybnickie targowisko jest miejscem, którego na pewno nie pokażemy gościom z zagranicy. Sami rybniczanie także wysokiego mniemania o targu nie mają. Trudno się temu dziwić: podniszczone, często przerdzewiałe stragany, nierówna, usłana dziurami i wybojami nawierzchnia, do tego spartańskie warunki dla sprzedawców – tak dziś wygląda miejsce, które za dwa lata może być rybnicką wizytówką.
Wizytówka za 6 mln zł
Niebagatelną sumę zabezpiecza urząd miasta na remont targowiska. 6 mln. zł z rybnickiego budżetu pójdzie na zadaszenie, wyrównanie oraz wybrukowanie i upiększenie tych terenów. – Nasza wizja rozwoju miasta zakłada, że targowisko musi prezentować się na w miarę przyzwoitym poziomie – mówi prezydent Adam Fudali. – A to znaczy zadaszone i wybrukowane, niemniej nie tylko o to nam chodzi – doprecyzowuje włodarz Rybnika. Urząd ma bowiem wizję targowiska, jako jedno– lub dwudniowego wydarzenia. Od porannych godzin do wczesnego popołudnia odbywałby się targ, później stragany byłyby sprzątane, tak jak dzieje się to na zachodzie Europy. Targ więc niekoniecznie odbywałby się tam, gdzie teraz stoi targowisko. Tereny te są bowiem dla miasta bardzo atrakcyjnym kąskiem. – To miejsce jest tak atrakcyjne, że zostanie wykorzystane w inny sposób, to są piękne tereny inwestycyjne – komentuje Fudali. W takim razie, powstaje pytanie – gdzie targ będzie się odbywał? Urzędnicy przyznają – nie koniecznie na dotychczasowym targowisku.
Handlarze muszą zmienić podejście
Fudali mówi otwarcie, że zmiany muszą zajść nie tylko w wyglądzie i rozmieszczeniu targowiska, lecz przede wszystkim w stylu handlowania. – Nasi sprzedawcy nie są przygotowani do tego rodzaju handlu, niemniej jeśli chcemy iść w tym kierunku, trzeba zacząć coś zmieniać – komentuje prezydent. Jeśli bowiem strefa targowa ustalona zostanie na przestrzeń rynkową, czy też uliczek dochodzących do rybnickiego rynku, sprzedawcy stawiać muszą raczej na mobilność swoich stanowisk. – Wiele jest przykładów, gdy ktoś przyjeżdża samochodową chłodnią i na tak przygotowanym stanowisku sprzedaje swe produkty – mówi Fudali. Czy ta wizja przyjmie się w Rybniku, gdzie targowisko to postawione na stałe stragany, wypełniane tylko produktami przez sprzedawców? Okaże się za dwa lata, gdy modernizacja dojdzie do skutku i rozpoczną się działania mające na celu zmianę targowiska i targu na bardziej europejski.
(mark)